Myśli
„Czy naprawdę tak jest” – ciągnął w myślach – „że w życiu chodzi o utratę radości, że życie jest podróżą, która rozpoczyna się od pozbawionego zahamowań, piskliwego szczęścia, a wraz z każdym nowym doświadczeniem zastępuje je refleksja, szczęście zanika aż do momentu, gdy człowiek staje się zupełnie pozbawiony radości, a jedynie ogarnięty przez… myśli? Och, te myśli!” – myślał Jarle. Boże drogi, jak on pożądał tych myśli! Przez lata właściwie tylko do tego dążył, by wydobywać te obiecane myśli, wykopywać je i przesadzać, pielęgnować i wystawiać na słońce, w nadziei, że urosną potężne, dumne i wybitne! Myśli! Wielkie myśli! Które mają zaludnić szlachetny świat myślenia! „Wielkie nieba” – myślał, zerkając na córkę, która śmiała się z czegoś, co powiedziała Sara – „w świecie Lotte nie ma właściwie ani jednej myśli. Ona po prostu nie myśli. Ona zwyczajnie… co takiego robi… czym w sumie się zajmuje… ona po prostu… no… żyje? Czy to aż tak… tanie? Czy to tak… niepojęcie tanie? Czyżbym miał dw...