poniedziałek, 25 czerwca 2018

Racja

Tam gdzie mamy rację,
nigdy nie wyrosną
wiosenne kwiaty.

Tam gdzie mamy rację,
ziemia jest twarda i udeptana
jak na podwórzu.

Jehuda Amichaj

piątek, 1 czerwca 2018

Blake

To see a World in a Grain of Sand
And a Heaven in a Wild Flower
Hold Infinity in the Palm of Your Hand
And Eternity in an Hour.
 
William Blake

wtorek, 15 maja 2018

Cienie

Cienie padające na ziemię wydłużyły się i zniekształciły tak, że prawie nie wykazywały już podobieństwa do form, które je zrodziły. Jakby rosły same z siebie, jakby istniała równoległa rzeczywistość mroku, z mrocznymi płotami, mrocznymi drzewami, mrocznymi domami, zamieszkana przez mrocznych ludzi, będących jakby rozbitkami tu, w świetle, i sprawiających wrażenie równie kalekich i bezradnych w oderwaniu od swojego żywiołu, jak byłby szkier z jego wodorostami, muszlami i krabami, gdyby opuściła go woda. Czy nie dlatego cienie wydłużają się wieczorem? Wyciągają się ku nocy, ku przypływowi ciemności, która zalewa ziemię i przez kilka godzin spełnia najskrytsze tęsknoty cieni.

Karl Ove Knausgard
Moja Walka (Księga 3)

poniedziałek, 26 lutego 2018

Pełnia ciszy

I byłbym chciał usiąść tam i zostać cały dzień czytając i słuchając dzwonów; bo było tak ładnie i spokojnie, że można by rzec, iż zegar, bijąc godzinę, nie przerywa spokoju dnia, ale, że go uwalnia od jego zawartości, i że dzwonnica – niedbale i starannie, jak ktoś niemający nic do roboty – przycisnęła w danym momencie jedynie pełnię ciszy, aby z niej wycisnąć i upuścić parę kropelek złota, które w niej powoli i nieznacznie zebrało gorąco.

Marcel Proust
W stronę Swanna

sobota, 3 lutego 2018

Bob's Big Boy


Od połowy lat siedemdziesiątych do wczesnych lat osiemdziesiątych niemal codziennie odwiedzałem restaurację Bob’s Big Boy. Zamawiałem mlecznego shake’a, siadałem przy stoliku i zagłębiałem się we własnych myślach.
Rozmyślania w restauracji dawały mi poczucie bezpieczeństwa. Mogłem pić kawę lub shake’a, a jednocześnie podróżować w nieznane i mroczne miejsca. Później zawsze wracałem do bezpiecznego świata restauracji.

David Lynch
W pogoni za wielką rybą



wtorek, 21 listopada 2017

Przyjemne uczucie

Zrozumiał teraz wyraźnie prawdę, którą znał od czterdziestu lat, ale z której nie zdawał sobie jasno sprawy: gdy szedł nocą po ulicach, czuł się tak jakby chodził wewnątrz własnej głowy. Dlatego rozmowy ze ścianami, z reklamami, z cieniami, z dziwnymi, tajemniczymi kształtami, których nie był w stanie zidentyfikować w mroku, były jak rozmowy z samym sobą (…) Również w dzieciństwie i wczesnej młodości Mevlut wierzył, że tajemnicze rzeczy, na które zwraca uwagę, przemierzając ulice, pochodzą z jego własnej głowy. Wówczas jednak wyobrażał je sobie świadomie. W późniejszym okresie uznał, że to jakaś siła wyższa wkłada mu do głowy te myśli i wyobrażenia. W ostatnich latach przestał zaś dostrzegać różnicę pomiędzy fantazjami swojego umysłu a tym, co nocą widywał na ulicy; i owe fantazje, i realne obrazy stworzone były jakby z tej samej materii. To przyjemne uczucie wzmagała teraz szklanka raki wypita u Suleymana.

Orhan Pamuk
Dziwna myśl w mej głowie


środa, 15 listopada 2017

Bagaż

Z własnego doświadczenia wiem, że do znalezienia swojego stylu pisania, sposobu narracji potrzebne jest raczej nie „dodawanie czegoś do siebie”, a „odejmowanie od siebie”. Jakby się dobrze zastanowić, to gromadzimy w życiu i nosimy ze sobą za dużo bagażu. Z powodu nadmiaru informacji czy nadmiaru bagażu musimy nieustannie dokonywać wyborów w drobnych sprawach. Kiedy człowiek próbuje siebie wyrazić, ten nadmierny bagaż powoduje, że system pada i czasami zdaje się, że silnik się zatrzymuje. I nie można się poruszyć. Jeżeli wtedy wyrzuci się do śmieci niepotrzebny bagaż i system przepływu informacji się usprawni, głowa powinna znowu zacząć działać jak trzeba.

Haruki Murakami
Zawód powieściopisarz

Leaving the Table

I’m leaving the table
I’m out of the game
I don’t know the people
In your picture frame
If I ever loved you
It’s a crying shame
If I ever loved you
If I knew your name

You don’t need a lawyer
I’m not making a claim
You don't need to surrender
I’m not taking aim
I don’t need a lover
The wretched beast is tame
I don’t need a lover
So blow out the flame

There’s nobody missing
There is no reward
Little by little
We’re cutting the cord
We’re spending the treasure
That love cannot afford
I know you can feel it
The sweetness restored

I don’t need a reason
For what I became
I’ve got these excuses
They’re tired and lame
I don’t need a pardon
There’s no one left to blame
I’m leaving the table
I’m out of the game

Leonard Cohen
Leaving the Table
 

niedziela, 12 listopada 2017

Stan rzeczy

Powinienem był pozbyć się walizki, spełnić pierwszy warunek, żeby wskrzesić pierwotny stan rzeczy, chwilę, zanim wydarzyło się wszystko to, co w następstwie się wydarzyło. Właśnie to mam na myśli, gdy mówię, że chciałbym popłynąć pod prąd czasu: chciałbym wymazać skutki pewnych wydarzeń i przywrócić sytuację wyjściową. Lecz każda chwila mojego życia niesie ze sobą nagromadzenie nowych faktów, a każdy z tych faktów niesie własne następstwa, im bardziej zatem staram się cofnąć do punktu zerowego, z którego wyruszyłem, tym bardziej się od niego oddalam, nawet jeśli wszystkie moje poczynania zmierzają do tego, aby wymazać skutki poprzednich poczynań, w czym udaje mi się nawet osiągnąć pewne wyniki, tak że budzi się we mnie nadzieja na doznanie natychmiastowej ulgi, muszę jednak liczyć się z tym, że każdy mój ruch, obliczony na wymazanie poprzednich wydarzeń, wywołuje lawinę nowych, które jeszcze bardziej komplikują sytuację, a które będę z kolei usiłował wymazać. Muszę zatem poddawać rozwadze każdy mój ruch, aby dążyć do uzyskania maksimum faktów wymazanych przy minimum dalszych komplikacji.

Italo Calvino
Jeśli zimową nocą podróżny

sobota, 11 listopada 2017

Lustra

Lustra wiążą się z ideą sobowtóra; z ideą drugiego ja. Chodzi tu o zupełnie inną koncepcję. I jest to koncepcja czasu, a mówi o tym, że „ja” ciągle trwa, podczas gdy wszystko inne przemija, zmienia się. Niemniej jednak jest coś w człowieku, coś tajemniczego, co sprawia, że jest aktorem, a później w pamięci jest widzem.

Jorge Luis Borges
W dialogu I

niedziela, 1 października 2017

Avenue B

I see the students out my window
They're walking in their student clothes
Eatin' books and information
To make their understanding grow
Well but this much I understand
It's hard to be an empty man
But since I gave `em every part of me
I ain't free

Iggy Pop
Avenue B (fragment)

niedziela, 24 września 2017

4 kroki

Na życie bowiem, podobnie jak na obrazy, należy patrzeć z odległości czterech kroków, nawet jeśli mamy sposobność ich dotknąć, powąchać i posmakować.

Jose Saramago
Wszystkie imiona

czwartek, 21 września 2017

Głębia

Głębia pozostaje ukryta. Gdzie? Na powierzchni rzeczy.

Hugo von Hofmannsthal


wtorek, 22 sierpnia 2017

Impresjonista

Jeszcze raz się na świat urodzić - i jeszcze raz być malarzem!

Jan Ciągliński

wtorek, 15 sierpnia 2017

Codzienność

Codzienność, która potrafi nas zmiażdżyć, tak jak stopa potrafi zmiażdżyć głowę, może również wywołać radość; wszystko zależy od tego, jakimi oczami się patrzy. Kiedy oczy widzą na przykład wodę, wszechobecną w filmach Tarkowskiego, a za jej sprawą ukazywany w nich świat staje się czymś w rodzaju terrarium, wszystko w nim pluska, cieknie i płynie, postacie mogą opuścić obraz i zostaje tylko stół z filiżankami, wolno napełniającymi się padającym deszczem na tle intensywniej, wręcz groźnej wegetacji, tak, wtedy oczy mogą również dostrzec tę samą dziką egzystencjalną głębię otwierającą się w codzienności. Jesteśmy bowiem krwią i kośćmi, ścięgnami i mięśniami, dookoła nas rosną rośliny i drzewa, bzyczą owady, ptaki fruwają, chmury przemieszczają się po niebie i pada deszcz. To spojrzenie przydające światu sensu zawsze jest możliwe, jednak często się od niego ucieka...

Karl Ove Knausgard
Moja walka. Księga 2

piątek, 28 lipca 2017

Trzy słowa

Jestem w kiepskim nastroju. Jurku wydaje mi się, że dojrzewamy... mówimy coraz mniej, chciałbym osiągnąć taką doskonałość, żeby mówić 3 słowa na dzień... jedno rano, jedno w południe, jedno wieczorem... ale nie wiem jakie.

Tadeusz Różewicz
fragment listu do Jerzego Nowosielskiego

niedziela, 24 lipca 2016

Śmierć

Teraz widziałem to co pozbawione życia. Widziałem, że nie ma już żadnej różnicy między tym, co kiedyś było moim ojcem, a stołem, na którym leżał, podłogą, na której stał stół, gniazdkiem w ścianie pod oknem czy kablem biegnącym do kinkietu. Bo człowiek jest jedynie formą wśród innych form, w których nieustannie wyraża się świat, nie tylko żywych, lecz również martwych, zapisanych na piasku, kamieniu, wodzie. A śmierć, którą zawsze uważałem za najważniejszą wielkość w życiu, mroczną i pociągającą, nie była już niczym więcej, niż pęknięta rura, z której kapie woda, gałąź łamiąca się na wietrze czy kurtka, która ześlizguje się z wieszaka i spada na podłogę.
 
Karl Ove Knausgard
Moja walka. Księga 1

poniedziałek, 11 lipca 2016

Pisanie

Człowiek wie o czymś za mało i to coś nie istnieje, człowiek wie o czymś za dużo i to coś też nie istnieje. Pisanie jest wyciąganiem tego, co istnieje, z cienia tego co wiemy. Właśnie o to chodzi w pisaniu. Nie o to co się tam dzieje, nie o to, jakiego rodzaju akcje się tam rozgrywają, tylko o tam samo w sobie. Tam, oto jest miejsce i cel pisania. Ale jak tam dotrzeć?

Karl Ove Knausgard
Moja walka. Księga 1

wtorek, 5 lipca 2016

Kiedy kochamy

Kiedy kochamy, miłość jest za wielka, aby się mogła w nas pomieścić cała; promieniuje ku kochanej osobie, spotyka w niej powierzchnię, która zatrzymuje tę miłość i wysyła ją z powrotem; i to odbicie własnej naszej czułości nazywamy uczuciem drugiej osoby; ono to czaruje nas więcej, niż kiedy szło ku niej, bo nie poznajemy, że jest z nas samych.

Marcel Proust
W cieniu zakwitających dziewcząt

piątek, 27 maja 2016

Wybory

Nie da się żyć, jeśli wciąż trzeba wybierać między dwiema rzeczami.

Tove Jansson
Rozładunek piachu

niedziela, 1 maja 2016

Spotkanie

W samotności nigdy nie marnujemy czasu, nawet nic nie robiąc. Niemal zawsze trwonimy go w towarzystwie. Żadna rozmowa z sobą nie może być całkowicie bezpłodna; coś z niej zawsze wynika, bodaj tylko nadzieja, że znów się kiedyś spotkamy.

Emil Cioran
Zły demiurg

środa, 13 kwietnia 2016

Doisneau

If you take photographs, don’t speak, don’t write, don’t analyse yourself, and don’t answer any questions.

Robert Doisneau

niedziela, 3 kwietnia 2016

Painter

It is matter governs everything. I am against all preconceived, dead intellectual research. The painter works like poet: first come the word, then thought.

Joan Miro

sobota, 2 kwietnia 2016

Coś okropnego

Co nas czyni szczęśliwymi, to obecność w sercu czegoś niestałego, co się staramy nieustannie utrzymać i czego nie dostrzegamy już prawie, o ile nie zmieni miejsca. W istocie jest w miłości nieustanne cierpienie, które radość neutralizuje, robi czymś potencjalnym, oddala, ale które może w każdej chwili stać się tym, czym byłoby od dawna, gdyby się nie uzyskało celu swoich pragnień - czymś okropnym.

Marcel Proust
W cieniu zakwitających dziewcząt

Inteligencja

Bo moja inteligencja była przecież jedna, a może w ogóle istnieje tylko jedna, której wszyscy są współlokatorami; inteligencja, na którą każdy z głębi swego osobistego ciała kieruje spojrzenie, jak w teatrze, gdzie o ile każdy ma własne miejsce, w zamian za to jest tylko jedna scena.

Marcel Proust
W cieniu zakwitających dziewcząt