Ojciec i Syn
Ćangez ożenił się ponownie, nikogo o tym nie uprzedzając. Saladyn w angielskim college’u otrzymał od ojca list, w którym ten patetycznymi i staromodnymi sformułowaniami, których zawsze używał w korespondencji, rozkazywał synowi się cieszyć. „Raduj się ze mną – pisał – bo to, co tracimy, odradza się”. Wyjaśnienie tego nieco enigmatycznego zdania pojawiło się w dalszej części aerogramu i gdy Saladyn dowiedział się, że jego nowa macocha też ma na imię Nasrin, coś w nim pękło i napisał do ojca list pełen okrucieństwa i złości, którego brutalność należała do rodzaju spotykanego tylko między ojcami a synami i tym różniła się od tej, która występuje między córkami a matkami, że czaiła się za nią ewentualność prawdziwych, łamiących szczęki rękoczynów. Ćangez odpisał odwrotną pocztą; krótki list, cztery linijki archaicznych wyzwisk, łotr kanalia drań łachmyta psubrat skurwysyn łajdak. „Łaskawie przyjmij do wiadomości, że wszelkie więzi rodzinne zostają nieodwracalnie zerwane – kończył. – O...