środa, 1 września 2021

Fantazja

I stojąc tam, patrząc na te przypadkowe śmieci i czując na twarzy podmuchy wiejącego przez puste pola wiatru, tylko ten jeden raz pozwoliłam sobie na małą fantazję, bo byłam w końcu w Norfolku i minęło tylko kilka tygodni od chwili, gdy straciłam Tommy’ego. Myślałam o śmieciach, o trzepoczącym między gałęziami plastiku i o znaczonej najdziwniejszymi przedmiotami linii wybrzeża, a potem, mrużąc oczy, wyobraziłam sobie, że jestem w miejscu, gdzie fala wyrzuciła na brzeg wszystko, co straciłam od dzieciństwa, i że jeśli będę czekała dość długo, na horyzoncie pojawi się malutka postać i stopniowo będzie się powiększać, aż zobaczę, że to Tommy, a on pomacha do mnie i może nawet zawoła. Ta fantazja nigdy nie miała dalszego ciągu – nie pozwoliłam na to – i chociaż po policzkach płynęły mi łzy, nie rozpłakałam się ani nie straciłam nad sobą panowania. Odczekałam po prostu chwilę, a potem wróciłam do samochodu i pojechałam tam, gdzie na mnie czekano.

Kazuo Ishiguro
Nie opuszczaj mnie

środa, 7 lipca 2021

Przeznaczenie

Ale tak to już jest z przeznaczeniem: nie opowiada ci całej historii, tylko ten fragment, który mu pasuje i chcąc cię oszukać, z premedytacją ukrywa właściwe zamiary pod dwuznacznym uśmieszkiem.

Jaume Cabré
Podróż zimowa

Podróż

Wtedy zrozumiał, że nie ma dla niego ratunku, że nigdy nie opuści Wiednia, że życie nie jest drogą ani nawet celem, tylko podróżą, i kiedy znikamy, zawsze dzieje się to w jej trakcie, nieważne gdzie. Jego nieszczęście polegało na tym, że przypadła mu w udziale mozolna podróż zimowa, która doszczętnie wyjałowiła mu duszę.

Jaume Cabré
Podróż zimowa

Słońce

Nie mów mi, że to nieprawda, że słońce kąpie się w morzu.

Feliu Formosa

poniedziałek, 24 maja 2021

Starość

W ciągu ostatnich trzech lat kilka razy mi się zdarzyło, że nagle nie miałem siły na nic, nawet wstanie z łóżka, ubranie się i przejście do kuchni, żeby sobie zrobić kilka kanapek, stawało się ogromnym wysiłkiem, prawie nie do wykonania. Taki stan trwa dzień, może dwa, potem wszystko wraca do normy. Raz rozciągnął się na tydzień, a Linda wtedy tak się o mnie zaniepokoiła, że zmusiła mnie do pójścia do lekarza, chociaż do lekarzy nie chodzę w ogóle, ale zrobiono mi kompleksowe badania, nawet EKG. I nic, wszystko w porządku. Byłem tego pewien, poddałem się jednak temu, żeby uspokoić Lindę, która, jak wiem, czasami się boi, że pewnego dnia po prostu padnę, nagle legnę martwy w wyniku zatrzymania akcji serca. Taka słabość to interesujące zjawisko, człowiek nagle znajduje się na zewnątrz wszystkiego, co wcześniej go zajmowało, a to, co zazwyczaj po prostu się wykonuje, nagle staje się nieosiągalne. Z lękiem myślę o tym, że właśnie tak wygląda starość, tylko że stan ten osiąga się stopniowo. Siły słabną powoli, aż człowiek w końcu znajduje się całkowicie na uboczu, poza dotychczasowym życiem, i nie ma siły, żeby do niego wrócić, a zostało mu do przeżycia jeszcze na przykład ze dwadzieścia lat. Ale co to znaczy żyć? To działać, robić coś i być w samym środku świata. Jeśli człowiek zostaje od tego odsunięty, od działania, robienia czegoś i bycia w środku świata, między nim a światem tworzy się dystans, człowiek obserwuje świat, ale sam nie jest jego częścią, a ów zwrot to początek śmierci. Żyć to być głodnym dni, bez względu na to, czy będą one złe, czy dobre. Umieranie to nasycenie się dniami, kiedy przestają się one liczyć lub kiedy nie mogą się liczyć, bo człowiek nie żyje już w nich, lecz poza nimi. Śmierć w wyniku choroby czy nagłego wypadku to coś innego, inna śmierć, bardziej brutalna dla otoczenia, lecz być może łagodniejsza dla tego istnienia, które się kończy, ponieważ następuje w pół skoku, w samym środku życia, a nie jest czymś w rodzaju blaknięcia poza życiem. Ale oczywiście nie wiem tego na pewno. Możliwe, że sprawy mają się odwrotnie, że najprzyjemniejsze jest właśnie poczucie nasycenia dniami i obserwowanie, jak świat powoli staje się coraz bledszy, coraz lżejszy, aż w końcu całkiem znika i już go nie ma.

Karl Ove Knausgard
Moja walka. Księga 6

poniedziałek, 17 maja 2021

Szlachetność

W czasopismach przestały się ukazywać jego wiersze. Dla ludzi szlachetnych jest nie do pomyślenia, by torować sobie drogę w życiu, równocześnie spychając z niej innych. Wygląda jednak na to, że rzeka czasu coraz potężniejszą falą napiera na ludzi prawych i spycha ich na bok.

Takashi Hiraide
Kot, który spadł z nieba



Piękno

 Gdy chwilę później zatrzymałem się na szczycie Wzgórza i zobaczyłem rozciągnięte w dole miasto, dopadło mnie uczucie szczęścia tak szalone, że nie wiedziałem, jak zdołam dojść do domu, wysiedzieć u siebie w mieszkaniu i pisać. Jak zdołam jeść, jak zdołam spać? Ale świat jest już tak skonstruowany, że właśnie w takich momentach jak ten wychodzi człowiekowi na spotkanie, szczęście wewnętrzne szuka zewnętrznego odpowiednika i znajduje go, zawsze go znajduje, nawet w rejonach świata ponurych do bólu, bo wartością najbardziej względną ze wszystkiego jest piękno. Gdyby świat był inny, gdyby nie istniały góry i morza, równiny i jeziora, pustynie i lasy, gdyby składał się z czegoś zupełnie dla nas niewyobrażalnego, bo przecież nic oprócz tego nie znamy, również wydawałby się nam piękny.

Karl Ove Knausgard
Moja walka. Księga 5

czwartek, 6 maja 2021

Marzyć

Pragnę tylko żyć w spokoju, sadzić ziemniaki i marzyć.

Tove Jansson

poniedziałek, 3 maja 2021

Wspomnienia

Wiele lat minęło od tamtego czasu. To przedziwne (a może nie ma w tym nic dziwnego), że człowiek starzeje się tak w okamgnieniu. Nasze ciała bezpowrotnie z każdą chwilą zmierzają ku rozpadowi. Zamykam tylko na chwilę oczy, a kiedy je otwieram, odkrywam, że wiele rzeczy, tych nazwanych i tych nie nazwanych, już zniknęło. Poniósł je silny wiatr w środku nocy i rozwiał na wszystkie strony, nie zostawiając po nich śladu. Zostają tylko okruchy wspomnień. Nie, na wspomnieniach nie można za bardzo polegać. Nikt nie może definitywnie stwierdzić, co nas kiedyś naprawdę spotkało.

Haruki Murakami
Pierwsza osoba liczby pojedynczej

środa, 23 grudnia 2020

Muzyka

Oczywiście przypuszczam, że piękno wiersza musi docierać za pośrednictwem słuchu, a piękno rzeźby za pośrednictwem wzroku i dotyku. Ale to są tylko środki, nic więcej. Nie wiem czy widzimy piękno albo czy piękno dociera do nas poprzez formy, które mogą być werbalne lub plastyczne czy też słyszalne, jak w przypadku muzyki. Walter Pater powiedział, że wszystkie sztuki aspirują do stanu muzyki. Myślę, że to akurat łatwo wytłumaczyć, bo w muzyce zaciera się granica między treścią i formą.

Jorge Luis Borges
W dialogu I





czwartek, 8 października 2020

Serotonina

Bez wątpienia captorix też miał w tym swój udział, codzienne dawki alkoholu pozostawały umiarkowane, ponadto z przyjemnością stwierdzałem, że jestem na dawce piętnaście miligramów captorixu dziennie, czyli nieco poniżej maksymalnej. Pozbawiony jakichkolwiek pragnień czy racji bytu (czy te pojęcia nie są zresztą równoważne? trudny temat, na który nie miałem wyrobionego poglądu), utrzymywałem swoją rozpacz na poziomie możliwym do przyjęcia, można żyć, będąc zrozpaczonym, większość ludzi tak właśnie żyje, chociaż czasami się zastanawia, czy może sobie pozwolić na łyk nadziei, to znaczy zadaje sobie pytanie, po czym odpowiada na nie przecząco. Nadal jednak kurczowo trzyma się życia, co stanowi wzruszające zjawisko.

Michel Houellebecq
Serotonina

Mechanizm

Byłem wściekły; nie czekając na niego, nalałem sobie szklankę wódki i rzuciłem się na plastry domowej kaszanki, nie da się ludziom pomóc, pomyślałem, ani przyjaźń, ani współczucie, ani psychologia, ani inteligencja sytuacyjna nie znajdują tu żadnego zastosowania, ludzie sami wytwarzają mechanizm własnych nieszczęść, nakręcają go do oporu, a potem mechanizm się kręci w sposób nieuchronny – z kilkoma potknięciami czy spowolnieniami w wyniku na przykład choroby, ale kręci się do końca, aż do ostatniej sekundy.

Michel Houellebecq
Serotonina

czwartek, 20 sierpnia 2020

Myśli

„Czy naprawdę tak jest” – ciągnął w myślach – „że w życiu chodzi o utratę radości, że życie jest podróżą, która rozpoczyna się od pozbawionego zahamowań, piskliwego szczęścia, a wraz z każdym nowym doświadczeniem zastępuje je refleksja, szczęście zanika aż do momentu, gdy człowiek staje się zupełnie pozbawiony radości, a jedynie ogarnięty przez… myśli? Och, te myśli!” – myślał Jarle. Boże drogi, jak on pożądał tych myśli! Przez lata właściwie tylko do tego dążył, by wydobywać te obiecane myśli, wykopywać je i przesadzać, pielęgnować i wystawiać na słońce, w nadziei, że urosną potężne, dumne i wybitne! Myśli! Wielkie myśli! Które mają zaludnić szlachetny świat myślenia! „Wielkie nieba” – myślał, zerkając na córkę, która śmiała się z czegoś, co powiedziała Sara – „w świecie Lotte nie ma właściwie ani jednej myśli. Ona po prostu nie myśli. Ona zwyczajnie… co takiego robi… czym w sumie się zajmuje… ona po prostu… no… żyje? Czy to aż tak… tanie? Czy to tak… niepojęcie tanie? Czyżbym miał dwadzieścia pięć lat, czyżbym znajdował się mniej więcej w połowie genialnego badania nad proustowską onomastyką i doszedł do wniosku, że ja sam tylko myślę, podczas gdy moja córka żyje? Czyżbym nie był w stanie sformułować bardziej wyszukanej myśli – tak właśnie, myśli! – niż ta? Czy wszystkie moje kroki na ziemi, całe dwadzieścia pięć lat, doprowadziły mnie do tego?

Tore Renberg
Charlotte Isabel Hansen

niedziela, 16 czerwca 2019

Przenikanie

Dzisiaj doszedłem do tarasu widokowego, skąd można dojrzeć skrawek plaży tam w dole, pustej plaży na tle szarego morza. Wiklinowe fotele w kształcie kosza, o wysokich wygiętych oparciach dla osłony przed wiatrem, ustawione półkolem, zdawały się obnażać świat, w którym rodzaj ludzki uległ rozproszeniu, a rzeczy, które przetrwały, potwierdzają tylko jego nieobecność. Doznałem zawrotu głowy, tak jakbym niespodziewanie przeniknął z jednego świata do drugiego, jakbym w każdym z nich pojawił się tuż po nastaniu końca świata.
 
Italo Calvino
Jeśli zimową nocą podróżny

Dzieciństwo

Często jeździ rowerem po okolicy. Pedałuje z całej siły, wypełniając płuca smakiem wieczności. Wieczność dzieciństwa to krótka wieczność, ale on jeszcze o tym nie wie; krajobraz się przesuwa.
 
Michel Houellebecq
Cząstki elementarne

sobota, 15 grudnia 2018

Krajobraz

Krajobraz był dla mnie zawsze jednym ze źródeł energii. Panuje ogólne przekonanie, że rzeźbiarz nie interesuje się pejzażem, a zajmuje się tylko trójwymiarową, zwartą formą postaci ludzkiej lub zwierzęcej. Jeśli o mnie chodzi, zawsze fascynowałem się krajobrazem. Nie potrafię czytać podróżując pociągiem, muszę patrzeć przez okno, w obawie, że może mi coś umknąć. Uważam, że wszystkie naturalne formy, zarówno widoki pejzaży jak i kształty chmur są niewyczerpalnym źródłem inspiracji. Pnie drzew, gałęzie wystające z pni w poszukiwaniu własnej przestrzeni, różnorodność i struktura traw, kształty muszli, kamyków itd. Natura jest niewyczerpalnym źródłem nowych kształtów i form. I dlatego dziwię się, gdy artyści próbują od niej uciekać.

Henry Moore

środa, 24 października 2018

Intensywność

Malarstwo to nie kolory najładniejsze, to całe życie i jego tragizm, nędza, wielka samotność, trochę radości. Konieczność mówienia o tym wszystkim. Potrzeba znalezienia własnej konstrukcji dla myśli, uczucia. Powody mojej pracy nigdy nie były artystyczne. Miały inne źródło. Trudno o tym mówić. Pragnę zachować intensywność przeżywania do końca. Wszystko na nic jeśli ona umiera.

Jacek Sienicki

poniedziałek, 25 czerwca 2018

Racja

Tam gdzie mamy rację,
nigdy nie wyrosną
wiosenne kwiaty.

Tam gdzie mamy rację,
ziemia jest twarda i udeptana
jak na podwórzu.

Jehuda Amichaj

piątek, 1 czerwca 2018

Blake

To see a World in a Grain of Sand
And a Heaven in a Wild Flower
Hold Infinity in the Palm of Your Hand
And Eternity in an Hour.
 
William Blake

wtorek, 15 maja 2018

Cienie

Cienie padające na ziemię wydłużyły się i zniekształciły tak, że prawie nie wykazywały już podobieństwa do form, które je zrodziły. Jakby rosły same z siebie, jakby istniała równoległa rzeczywistość mroku, z mrocznymi płotami, mrocznymi drzewami, mrocznymi domami, zamieszkana przez mrocznych ludzi, będących jakby rozbitkami tu, w świetle, i sprawiających wrażenie równie kalekich i bezradnych w oderwaniu od swojego żywiołu, jak byłby szkier z jego wodorostami, muszlami i krabami, gdyby opuściła go woda. Czy nie dlatego cienie wydłużają się wieczorem? Wyciągają się ku nocy, ku przypływowi ciemności, która zalewa ziemię i przez kilka godzin spełnia najskrytsze tęsknoty cieni.

Karl Ove Knausgard
Moja Walka (Księga 3)

poniedziałek, 26 lutego 2018

Pełnia ciszy

I byłbym chciał usiąść tam i zostać cały dzień czytając i słuchając dzwonów; bo było tak ładnie i spokojnie, że można by rzec, iż zegar, bijąc godzinę, nie przerywa spokoju dnia, ale, że go uwalnia od jego zawartości, i że dzwonnica – niedbale i starannie, jak ktoś niemający nic do roboty – przycisnęła w danym momencie jedynie pełnię ciszy, aby z niej wycisnąć i upuścić parę kropelek złota, które w niej powoli i nieznacznie zebrało gorąco.

Marcel Proust
W stronę Swanna

sobota, 3 lutego 2018

Bob's Big Boy


Od połowy lat siedemdziesiątych do wczesnych lat osiemdziesiątych niemal codziennie odwiedzałem restaurację Bob’s Big Boy. Zamawiałem mlecznego shake’a, siadałem przy stoliku i zagłębiałem się we własnych myślach.
Rozmyślania w restauracji dawały mi poczucie bezpieczeństwa. Mogłem pić kawę lub shake’a, a jednocześnie podróżować w nieznane i mroczne miejsca. Później zawsze wracałem do bezpiecznego świata restauracji.

David Lynch
W pogoni za wielką rybą



wtorek, 21 listopada 2017

Przyjemne uczucie

Zrozumiał teraz wyraźnie prawdę, którą znał od czterdziestu lat, ale z której nie zdawał sobie jasno sprawy: gdy szedł nocą po ulicach, czuł się tak jakby chodził wewnątrz własnej głowy. Dlatego rozmowy ze ścianami, z reklamami, z cieniami, z dziwnymi, tajemniczymi kształtami, których nie był w stanie zidentyfikować w mroku, były jak rozmowy z samym sobą (…) Również w dzieciństwie i wczesnej młodości Mevlut wierzył, że tajemnicze rzeczy, na które zwraca uwagę, przemierzając ulice, pochodzą z jego własnej głowy. Wówczas jednak wyobrażał je sobie świadomie. W późniejszym okresie uznał, że to jakaś siła wyższa wkłada mu do głowy te myśli i wyobrażenia. W ostatnich latach przestał zaś dostrzegać różnicę pomiędzy fantazjami swojego umysłu a tym, co nocą widywał na ulicy; i owe fantazje, i realne obrazy stworzone były jakby z tej samej materii. To przyjemne uczucie wzmagała teraz szklanka raki wypita u Suleymana.

Orhan Pamuk
Dziwna myśl w mej głowie


środa, 15 listopada 2017

Bagaż

Z własnego doświadczenia wiem, że do znalezienia swojego stylu pisania, sposobu narracji potrzebne jest raczej nie „dodawanie czegoś do siebie”, a „odejmowanie od siebie”. Jakby się dobrze zastanowić, to gromadzimy w życiu i nosimy ze sobą za dużo bagażu. Z powodu nadmiaru informacji czy nadmiaru bagażu musimy nieustannie dokonywać wyborów w drobnych sprawach. Kiedy człowiek próbuje siebie wyrazić, ten nadmierny bagaż powoduje, że system pada i czasami zdaje się, że silnik się zatrzymuje. I nie można się poruszyć. Jeżeli wtedy wyrzuci się do śmieci niepotrzebny bagaż i system przepływu informacji się usprawni, głowa powinna znowu zacząć działać jak trzeba.

Haruki Murakami
Zawód powieściopisarz

Leaving the Table

I’m leaving the table
I’m out of the game
I don’t know the people
In your picture frame
If I ever loved you
It’s a crying shame
If I ever loved you
If I knew your name

You don’t need a lawyer
I’m not making a claim
You don't need to surrender
I’m not taking aim
I don’t need a lover
The wretched beast is tame
I don’t need a lover
So blow out the flame

There’s nobody missing
There is no reward
Little by little
We’re cutting the cord
We’re spending the treasure
That love cannot afford
I know you can feel it
The sweetness restored

I don’t need a reason
For what I became
I’ve got these excuses
They’re tired and lame
I don’t need a pardon
There’s no one left to blame
I’m leaving the table
I’m out of the game

Leonard Cohen
Leaving the Table