Starość
W ciągu ostatnich trzech lat kilka razy mi się zdarzyło, że nagle nie miałem siły na nic, nawet wstanie z łóżka, ubranie się i przejście do kuchni, żeby sobie zrobić kilka kanapek, stawało się ogromnym wysiłkiem, prawie nie do wykonania. Taki stan trwa dzień, może dwa, potem wszystko wraca do normy. Raz rozciągnął się na tydzień, a Linda wtedy tak się o mnie zaniepokoiła, że zmusiła mnie do pójścia do lekarza, chociaż do lekarzy nie chodzę w ogóle, ale zrobiono mi kompleksowe badania, nawet EKG. I nic, wszystko w porządku. Byłem tego pewien, poddałem się jednak temu, żeby uspokoić Lindę, która, jak wiem, czasami się boi, że pewnego dnia po prostu padnę, nagle legnę martwy w wyniku zatrzymania akcji serca. Taka słabość to interesujące zjawisko, człowiek nagle znajduje się na zewnątrz wszystkiego, co wcześniej go zajmowało, a to, co zazwyczaj po prostu się wykonuje, nagle staje się nieosiągalne. Z lękiem myślę o tym, że właśnie tak wygląda starość, tylko że stan ten osiąga się stopniowo....